O autorze
Lubię prostotę. Cieszę się okruchami dnia codziennego: zapachem nowej książki, piskiem jaskółek w lipcowe popołudnie, dotykiem ciepłego piasku. Bywam nostalgiczna, ale staram się nie być kiczowata. Zapach drożdżowego ciasta, smak pierwszej truskawki potrafią przywołać we mnie falę wspomnień. Lubię gotować, ale nie mam aspiracji do tworzenia skomplikowanych potraw, stosowania wymyślnych składników, moja kuchnia jest prosta i nieprzekombinowana. Lubię też robić zdjęcia, ale chyba największą przyjemność sprawia mi pisanie. Owocem tych trzech zainteresowań jest blog Strawberries from Poland (www.strawberriesfrompoland.blogspot.com), prowadzę go od 2007 roku i dzielę się na nim ulubionymi przepisami, zdjęciami i przemyśleniami. Zawodowo też mam do czynienia z przepisami… jestem prawnikiem.

Jak Amaro poszedł w las, czyli "Wtajemniczeni" i inne smaczki Kuchnia+ Food Film Fest 4

Czwarta edycja Kuchnia+ Food Film Fest już za nami. Poniżej moje najlepsze kąski festiwalowe i łyżeczka dziegciu, żeby nie było za słodko.


I.
W krainie slow zboże miele się trzy razy w młynie zbudowanym przez przodków. Kindziuk wyrabia się ręcznie, serów dogląda się jak zwierząt, a na upieczone bochenki chleba spogląda się niemal tak czule, jak na bliską sercu osobę. W krainie slow nawet kamera płynie wolniej, falując razem z trawami na łące albo kołysząc się wraz z krokami Wojciecha Amaro wchodzącego w las.



„Wtajemniczeni” Macieja Kowalczuka, bo o tym filmie mowa, to dla mnie przypowieść o przyrodzie i człowieku. Mówi o świecie, jakiego wszyscy byśmy sobie życzyli, gdzie człowiek żyje w zgodzie z naturą, nigdzie się nie śpieszy i wkłada serce w to, co robi. Ale to nie jest zbiór sielskich kadrów – obok pięknych ujęć mamy też jasne przesłanie, że ów świat ocaleje tylko jeśli o niego zadbamy. A żeby to zrobić, należy odrzucić masówkę, przystanąć, skupić się na jakości i smaku, zatroszczyć się o przyrodę. To, co wyróżnia ten dokument od innych i nadaje mu szczególną wartość to fakt, że tę opowieść snują Rene Redzepi, Albert Adria, Wojciech Amaro i inni znani szefowie kuchni, którzy w ramach projektu „Cook it Raw” przyjechali smakować Suwalszczyznę.

Jeśli spodziewacie się, że dokument wprowadzi was w szczegóły „CiR”, zawiedziecie się, bo to nie jest film o potrawach, które tam przygotowano, miejscach które w ramach projektu odwiedzono czy o jego uczestnikach. To zbiór opowieści o pragnieniu powrotu do natury i prostych regionalnych smaków.

Dokument można oglądać na dwa sposoby. Ze smutkiem - czując nieuchronny koniec świata, o którym opowiada. Ale można też oglądać ów materiał z nadzieją, traktując go jako zwiastun zmian na lepsze. Jeśli bowiem spostrzegliśmy, że światu, o którym mówi film grozi zagłada, możemy podjąć kroki, aby temu zapobiec.


II.

Ostre światło reflektorów, głośna konferansjerka, nerwy i pośpiech mocno kontrastują ze spokojem, jaki tchnął z „Wtajemniczonych”. Bo „Najlepszy kucharz świata” (reż. Rasmus Dinesen) pokazuje zupełnie odmienne oblicze kuchni. Tu gotowanie podnosi poziom adrenaliny, a nie wycisza, w kuchni zamiast radosnej improwizacji króluje pedantyzm, a każde uchybienie od normy (bądź ideału) stanowi tragedię.

Dokument o Rasmusie Kofoed, który po raz trzeci w konkursie Bocuse d'Or walczy o tytuł Najlepszego Kucharza Świata, trzyma w napięciu. Dzieje się tak dlatego, że kamera uważnie obserwuje głównego bohatera, towarzysząc mu w chwilach przygotowań do konkursu, odpoczynku i w finałowym starciu. Pewnie za sprawą tych zabiegów szybo wchodzę w jego uczucia i kiedy widzę, jak układa pęsetą na talerzu składniki, nie naśmiewam się z jego pedantyzmu, a podziwiam jego determinację i zaangażowanie.

Mimo tak odmiennych spojrzeń na gotowanie, jakie pokazują „Wtajemniczeni” i „Najlepszy kucharz świata”, filmy coś łączy. Ich wspólnym mianownikiem jest pasja i miłość do kulinariów, jaką widzimy u ich bohaterów.
Trwa ładowanie komentarzy...