O autorze
Lubię prostotę. Cieszę się okruchami dnia codziennego: zapachem nowej książki, piskiem jaskółek w lipcowe popołudnie, dotykiem ciepłego piasku. Bywam nostalgiczna, ale staram się nie być kiczowata. Zapach drożdżowego ciasta, smak pierwszej truskawki potrafią przywołać we mnie falę wspomnień. Lubię gotować, ale nie mam aspiracji do tworzenia skomplikowanych potraw, stosowania wymyślnych składników, moja kuchnia jest prosta i nieprzekombinowana. Lubię też robić zdjęcia, ale chyba największą przyjemność sprawia mi pisanie. Owocem tych trzech zainteresowań jest blog Strawberries from Poland (www.strawberriesfrompoland.blogspot.com), prowadzę go od 2007 roku i dzielę się na nim ulubionymi przepisami, zdjęciami i przemyśleniami. Zawodowo też mam do czynienia z przepisami… jestem prawnikiem.

Słowem wstępu

Propozycja prowadzenia blogu w portalu naTemat.pl dotarła do mnie podczas wyjazdu wakacyjnego. Pokonując camperem austriackie pastelowe miasteczka, słowackie góry i polskie pola, zastanawiałam się nad sensem tego przedsięwzięcia. Postanowiłam sobie odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania: o czym miałabym tu pisać i jak zorganizuję swój czas wolny, aby równolegle z moim "właściwym" blogiem i pisaniem innych tekstów, prowadzić tę stronę?

A więc: chcę tu pisać o szeroko rozumianych kulinariach, ale z własnej perspektywy. Nie będzie to blog kulinarny w ścisłym tego słowa znaczeniu; pojawią się tu luźne inspiracje zamiast szczegółowych przepisów, gawędy zamiast wywodów związanych z gotowaniem. Wynika to z faktu, że nie czuję się ekspertem w dziedzinie kulinariów. Gotuję intuicyjnie, przepisy traktuję jako szkic mojej potrawy, za każdym razem wypełniając go zgodnie z tym, co nakazuje mi fantazja, sezon i zawartość lodówki. Kwestie, w jakiej temperaturze najlepiej ubijać żółtka na sos zabaglione, jaki przyrządzić koktajl z szyjek rakowych i sprawić zająca, pozostawiam specjalistom. Moja kuchnia jest prosta, bezpretensjonalna i bez aspiracji do dorównania potrawom serwowanym w restauracjach.



Nie będę też pisać z takim natężeniem, jak na moim blogu, bo najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu, jednak postaram się zadbać o to, by teksty pojawiały się tu w rozsądnych odstępach czasowych.

To tyle tytułem wstępu.
Trwa ładowanie komentarzy...